Odbitki przez internet, wywoływanie zdjęć - Fotocyfra.net
Spadł śnieg
Spadł w piątek. Dla wielu mogłaby to być (a dla bardzo wielu powinna) wystarczająca przeszkoda, by wyjechać w góry. Zamiast mrozu, lawin i zasp – „atak zimy” w stacjach TV podziwiany z ciepłego fotela. Dla wielu, ale nie dla nas. Trochę świeżego opadu to żaden pretekst. A wczesna pora wstania? 80 km w 5h dzięki wątpliwym usługom PKP? Unisono brzmiące prognozy – żadnych szans na przejaśnienie? Krótki dzień? Nic to. Przecież wybieramy się na Śnieżnik, a Śnieżnik bez śniegu to jak las bez drzew. No, chyba że latem.
Brodząc w puchu po sam pas docieramy wreszcie do Schroniska na Śnieżniku. Jak dotąd oprócz bieli pod nogami mieliśmy do czynienia tylko z bielą spadającą z nieba na tle szarobieli tego właśnie nieba. Drzewa po drodze też były białe, a szlak, którym szliśmy z pewnością też się niezbyt odróżniał kolorem. Dopiero wnętrze schroniska wprowadziło w ten dwudniowy wymarsz trochę kolorytu za sprawą wieczornych migotań z kominka uroczo przeszywających szklanki z rumową herbatką. A potem biały sen…
Często bywa tak, że zasłużony wysiłek i poświęcenie nie zostają wynagrodzone nawet marnym przebłyskiem słońca albo byle jakim skrawkiem widoku. Tak było i tym razem. Gdy nazajutrz wybraliśmy się zdobyć szczyt, znów okalała nas wszechobecna biel. Dął wiatr, ciął mróz, a ślady znikały zawiane na chwilę po powstaniu. Niepokorny Śnieżnik zdobyliśmy, ale nie dał nam tym razem w nagrodę nic ze swojej widokowości. Czasami jednak bywa i tak jak na fotkach poniżej. Czasami trzeba pojawić się w jakimś miejscu któryś raz, aby poczuć prawdziwą magię chwili. Trzy lata temu (grudzień 2005) wszystko trwało niespełna godzinę, ale wystarczyło. Zdjęcia mówią same za siebie.
LET IT BE!
wiatr goni się po rusztowaniach
jesień na łunach nieba się tli
let it be, let it be
śmiech na urlopie od tygodnia
w ciepłych stronach smacznie śpi
let it be, let it be
na szybie łezka z łezką – mecz
kopiec marzn-uszki – w mrowisku kij
let it bij, let it bij!
tak pięknie w barwach zamiera świat
już tylko jedna w myślach kiść
let it liść, let it liść
mr listopad w stroju na cebulkę
na giełdzie wschodów słońca krach
let it strach, let it strach
dwie strony horyzontu pożera świeża biel
wzrok wybałusza się na życia ścieg
let it śnieg, let it śnieg
na oczy spływa sen sprawiedliwego
już nie chce się w znaczone karty grać
lat it spać, let it spać!





